siódme niebo

warszawski spleen

w dniu 9 lutego, 2011

Chmury wiszą nad miastem, ciemno i wstać nie mogę
Naciągam głębiej kołdrę, znikam, kulę się w sobie
Powietrze lepkie i gęste, wilgoć osiada na twarzach
Ptak smętnie siedzi na drzewie, leniwie pióra wygładza

Poranek przechodzi w południe, bezwładnie mijają godziny
Czasem zabrzęczy mucha w sidłach pajęczyny
A słońce wysoko, wysoko świeci pilotom w oczy
Ogrzewa niestrudzenie zimne niebieskie przestrzenie

Czekam na wiatr, co rozgoni
Ciemne skłębione zasłony
Stanę wtedy naraz
Ze słońcem twarzą w twarz

Ulice mgłami spowite, toną w ślepych kałużach
Przez okno patrzę znużona, z tęsknotą myślę o burzy
A słońce wysoko, wysoko świeci pilotom w oczy
Ogrzewa niestrudzenie zimne niebieskie przestrzenie

Czekam na wiatr, co rozgoni
Ciemne skłębione zasłony
Stanę wtedy naraz
Ze słońcem twarzą w twarz

i to tyle co mam dzisiaj do powiedzenia 🙂


9 responses to “warszawski spleen

  1. idalka pisze:

    a ja ci powiem – idź na solarium, pogrzej tyłek i pyszczek 😀
    nie żeby na suchara się spiec, ale żebyś takie błogie ciepełko rozlewajace się w tych swoich starych kościach poczułą 😀 najlepszy środek na depresję 😀

  2. AprilGirl pisze:

    A co powiesz na kubek gorącej czekolady? 🙂 Albo pachnącą gorącą kąpiel? 😀

  3. dora pisze:

    stare Maanam-uwielbiałam

  4. dora pisze:

    walentynkowy przebój:)))))ale wtedy nie bylo u nas walentynek

  5. uliszka pisze:

    to dmuuuuucham w te chmury i trochę słońca przywiezionego z wakacji przesyłam:-)))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: