siódme niebo

w drodze po Urzędowie..

w dniu 6 marca, 2007

celowo zmieniłam tytuł nawiązujący do książki Wańkowicza…hmmm powiem więcej ja go specjalnie zniekształciłam, żeby nie daj coś nikt nie pomyślał, że ma podtekst pełen sympatii do naszego kraju…

nie dość, że ogólnie jestem poddenerwowana…takie objawy już kiedyś miałam..teraz łączę to z nadciśnieniem..to od poniedziałku mam full,wypas wściek…o przepraszam ..to już się zaczęło w tamtym tygodniu jak musiałam się zetknąć ze służbą tfu zdrowia celem zrobienia ekg….ponieważ na samo wspomnienie mnie telepie -powiem krótko…do dnia dzisiejszego owego badania nie mam… jednym z argumentów na „nie” było-cyt-brak zagrożenia życia..

a w poniedziałek…no cóż..dostaliśmy wszyscy pity i można w końcu wyszarpać zwrot tych paru nędznych groszy…i tu się zaczyna jazda nie dość, że bez trzymanki to na dodatek z pijanym kierowcą…właściwie cały ten post powinien składać się z samych „urwał”, „przerwał” i mać twoja….

drugi dzień walczę ze skarbówką …hehe i wiem,że to nie koniec…no usiądź i płacz…miałam ci ja kiedyś działalność…zakończona ładnych parę lat temu..co więcej..wyrejestrowywała ją moja Matka(to była spółka),która jest znana z tego,że pięć razy sprawdzi czy aby wszystko i wypyta po 5 razy każdego….otóż…już od tego czasu chyba ze 3 razy byłam wzywana ,że muszę wyrejestrować działalność! co więcej…w między czasie jak zmieniałam adres składałam stosowne oświadczenie na stosownym druku informacje w owym urzędzie…z tytułem-osoba nie prowadząca działalności gospodarczej…ale cóż……nie przyjmą mi pitu za 2006 bo….nadal rzekomo prowadzę działalność ..nie wspomnę ,że jakoś do tej pory urzędowi nie przeszkadzało, że składam pit roczny z tytułu NIE prowadzenia działalności…właśnie jestem po przekopaniu sterty papierów…coś tam znalazłam..ale nie kojarzę już czy wtedy dawali coś na znak, że już kończy się prowadzenie czegokolwiek…

dla smaczku dodam,że pit mojej Mamy został przyjęty..bez słowa…

ludzie…..uwierzcie mi…mam mord w oczach,rękach i duszy…

załatwię to..ale bez ofiar się nie obędzie…

mam dosyć pieprzonej niekompetencji wszelkiej maści urzędasów…..mam dosyć traktowania mnie jak złodzieja przez owych urzędasów!!!

mam dosyć tych „bożków” na urzędniczych stołkach!!!

mam dosyć tego pieprzonego kraju..

albo stąd ucieknę nie oglądając się  albo wyląduję w końcu w pierdlu za czyn przewidziany w kodeksie karnym…

no istnieje jeszcze jedna możliwość…pożar w burdelu?


12 responses to “w drodze po Urzędowie..

  1. mysza pisze:

    słuze zapałkami i benzynom albo lepij czymkolwiek ciezkim nazedziem albo czym właasna osoba :)) jestem z toba duszom i ciałem :))

  2. wera pisze:

    Pozdrawiam serdecznie;O)

  3. kobietapoprostu pisze:

    Strach sie bać 😉 Faktycznie jesteś wkurzona i to nie na żarty .
    Buziaki

  4. Ruda pisze:

    Do burdelu jeszcze granat można wrzucic – tyz zabawnie:) Biurwy, to podgatunek, niestety….

  5. 7thheaven pisze:

    Mysza–hehe to zjeżdżaj-zrobimy sobie zabawę:D
    Wera- i wzajemnie:))) i buziaki:)
    Kobieta–jestem..znaczy dzisiaj mi opadło..ciśnienie też..ale niestety to nie koniec więc będzie się działo…
    Ruda–o granat -przyjemny pomysł:))) pomysleć,że ja miałam wątpliwą przyjemność pracować i w biurze i nawet w US!! może za krótko i nie przerobiło mnie?

  6. Moniqua pisze:

    jacie kręce, wspólczuje i zagrzewam do walki, nei daj sie tym biurwom, już ja wiem jakei potrafia być zolzy do entej potęgi. a najgorsze jest to ze zadna sie nei przyzna ze coś mówila ci przed 5 minutami. , jie mówiac ze ocś tam było przed kilkoma latami, wiec szukaj papierków dowodów, zdjec, podpisów notatek itd, Ja jużs ie nauczylam, prowadząc sprawe z urzedami biore kajet i pisze godzina z minutami rozmowy nazwisko imie, notatke z jej pogadanki itd. podpinam wszystkie faksy pisma i opisuje, oj wiele razy uratowalo mi to zycie.
    No powodzenia

  7. roksanna pisze:

    o qrcze…dobrze ze odebralam telefon…wiec na tym poprzestane…

  8. hmmm….skad ja to znam, ja lata temu tez mialam dzialalnosc i dopiero w zeszlym roku okazalo sie ze zamiast zamknac – zawiesilam ja – wtedy byla jeszcze taka mozliwosc;)
    Jeden dzien biegania po urzedach i teraz juz nie mam nic wspolnego z polskim urzedem skarbowym:P a Irlandii pitow rocznych nie trzeba skladac:)

  9. 7thheaven pisze:

    Moniqua–ano właśnie..przydałby sie dyktafon albo od razu kamera na te mendy…nie dam się..jak wiem,że racja jest po mojej stronie-nie odpuszczę….oni tylko na to czekają..by zgnoić i jeszcze karę dorzucić:)buziaki:)
    Roksanna–czasem taki telefon ratuje jak nie życie to zdrowie przynajmniej nie?:))))
    Monika–hehe..gdyby tak było przeprosiłabym i byłoby git..ale niestety..to ja mam racje..mówię niestety bo wiesz jak to jest ..petent nigdy nie ma racji:)normalnie szok z tymi pitami-toż to raj!:)))jaaadęęęęęęe:)))

  10. hehe ten „pożar w burdelu był najlepszy” :)))

  11. Madanka pisze:

    Och, bardzo współczuję. Z tą instytucją niezbyt dobrze się współpracuje. delikatnie mówiąc.

  12. 7thheaven pisze:

    Kasieńka–a jakaż by była radocha patrzeć na to:D
    Madanka–dałam radę! :)) normalnie jestem z siebie dumna,ze przy okazji nie zabiłam paru babiszonów 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: