siódme niebo

„wolność kocham i szanuję…”

w dniu 15 lutego, 2007

„o matko z córkom”!!…..wczoraj cofnęłam się dobre 20 lat do tyłu 🙂 szykowałam się jak za starych czasów.. a to oko pomalować, a to perfum kropel kilka a to pazur pociągnąć lakierem ..i frasunek przed szafą 😀 😀 wielkiego wyboru nie było…wskoczyłam w dżinsy i „nieśmiertelny”golfik 🙂 w końcu obcięłam się na „łycholka” to trzeba coś przy głowie mieć..np. golf:D dobra fotkę dam w albumie..tu coś mi się kićka jeszcze:D tylko proszę się nie łapać za głowę..ja wiem,żem jak te pączki 😀 efekt podnoszenia nastroju sernikami,stefankami itd:) ale na to też przyjdzie kres:) ale do rzeczy:) fajnie było tak się szykować..normalnie ręce drżały:)jakbym szła na autentyczną randkę..no może nie pierwszą ale ..drugą:) koniec końców wylądowaliśmy w Pizzy Hut…niestety było wcześniej myśleć o rezerwacji gdzie indziej..ale weź tu myśl przy Terroryście 😀 ale miła atmosferka-światła przyciemnione, ludzi tłum..co ciekawe..mnóstwo…dziewczyn…po dwie, po trzy..samych też parę było..natomiast facetów tylko jedną parę zauważyłam:) hehe..się zmienia świat jak się „kibluje „w domu tyle czasu:) a ja? jak ten cielak puszczony na łąkę pełnej trawy i słońca:))) wyciągnełam styranego Żaba na spacer po Starym Mieście 🙂 nawet parę fotek zrobiłam ale niestety..ten mój aparat do wieczornych zdjęć się nie nadaje…mijaliśmy Pałac Prymasowski w purpurze spowity..gala jakaś była..srebrne jabłka… spacer po Rynku…trochę ludzi,światła i kupy zgarniętego śniegu…mimo wszystko jest to miejsce pełne uroku 🙂 no i mieliśmy w końcu czas i spokój do rozmowy:) wracając wpadliśmy jeszcze do sklepu obejrzeć ..hehe przyrządy do niszczenia „pączkowatości”:))) a w domu…Starszaki i Dziadki zdziwione, że już wróciliśmy :))) no tak, ale Żab jakby nie było po pracy prosto przyjechał..a Jasiek..no ten to pokazał co znaczy opuszczać go na tak skandalicznie długo-3 godziny!!! dał mi w nocy popalić 🙂 rano zresztą też..a tu ciasto na pączki rośnie:D udało mi się w końcu Go uśpić..ale myślę, że ten foch to jeszcze potrwa..no bo faktycznie…walentynki bez Jasia?:) może się obraził, że nic nie dostał..bo Starszaki po lizaku serduszkowym a Dziadki po czekoladce…ach te chłopy..od małego zazdrosne…a Paweł to się pies śledczy zaczyna robić :))) a gdzie idziesz? a z kim? a po co? a kiedy wrócisz? :)))))))))) ale wiecie Ciotki…te 3 godziny wolności to było to:)) bo ja mimo „mamusiowatości” i „kurkowatości” to kocham wolność :))) i czasem taki jej łyk to jak najlepszy trunek:) ale Żabowi też się spodobało..więc może za niedługo powtórka?:))

a dzisaj będę jadla i częstowała pączkami:) smacznego Ciotki:)
po-012.jpg


16 responses to “„wolność kocham i szanuję…”

  1. herbst pisze:

    Domowe pączki! Nie pamiętam, kiedy takie cuda jadłam. I fajnie sobie taki miłośny dzień sprawić. Dawkowany od czasu do czasu smakuje chyba lepiej:-)))

  2. kobietapoprostu pisze:

    Powórka musi być nie ma wyjścia , usidlić babcie i dziadka niech w końcu wiedzą ,że mają wnuka a Wy na rozpustę w miasto .Super wyglądasz w tej fryzurce .Bosko !!

  3. roksanna pisze:

    A co tam ja dziś mam niedobór cukru, a że i tak uwielbiam po nocy jeść to moge i pączki choż już piatek ..ech…Ha własnie napisałam o singlach ale troszkę inaczej…Takie dni, takie wypady są strasznie potzrebne, by nie zapomnieć tego cudownego uczucia jakim jest zakochanie…Bo miłośc choć w codzienności jest, czasem tez potrzebuje świątecznej oprawy…I nie musi to byc od razu hotel Ritz może byc pizzza ,prawda?Buziaki nocne zostawiam :****

  4. Małgosia pisze:

    Wieczornego spaceru zazdroszczę, a za pączki dziękuję bardzo, nie chcę być jak pączek 😉
    Świetnie Ci w takiej fryzurce.

  5. 7thheaven pisze:

    Herbst–ano pokusiłam się..ale chyba jednak wolę faworki smażyć D: jasne,że od czasu do czasu..ale u nas ten „odczas”trwał ponad 10 miesięcy:D:D:D:D:D
    Kobieta–niech tylko wiosna się zacznie to może uda się Dziadków na spacery z Wnusiem namówić..i miałabym coś dla siebie:D hehe a jaka fajna-czesać się nie trzeba:D
    Roksanna–prawda:) co i raz się potwierdza,że kasa to więcej psuje niż naprawia…ale te ciut się przydaje..np na wyjazd nad morze:))) buziaki-już ranne:)
    Małgosia–nie zazdrościć tylko złapać za głowinę i wyciągnąć:))))facetów to trzeba przymuszać..niestety:) pączki są fajne..gorzej jak człowiek chce jak faworek potem wyglądać D:

  6. Moniqua pisze:

    No i bardzo dobrze ze udało Wam sie wyrwać, choc na chwilke, to potrzebne i małzonkom i dzieciom, a jasiek to anprawde mały terroryta trzeba go do takeich „bez mamy” przyzwyczajać bo zyć Ci nie da:D

  7. wera pisze:

    Oj Gosiu,,,,fajna ta wasza wyprawa walentynkowa:)
    dziękuje za orginalna pocztwke z okazji walentynek.Dobrze,Ci w krotkich włoskach.Jasienty musi sie przyzwyczaic ,ze mama tez potrzebuje wolnosci.

  8. Asia pisze:

    ja już czekam na Zuźkę, jak się wyrwę i puszczę i normalnie tylko kurz za mną poleci 🙂 chociaż na godzinkę, na spacerek, na zakupki, cokowiek, bo juz kota dostaję 🙂 więc zazdroszczę wrednie i z całych sił wyprawy walentynkowej 🙂

  9. boguslaw pisze:

    Masz interesujące spostrzeżania na temat spraw doczesnych. Najważniejszą rzeczą to byc aktywnym i nadawac rytm życiu codziennemu. Pozdrawiam serdecznie.
    Ps. wszedłem tu tranzytem poprzez blog koleżanki, i był to chyba szczęśliwy traf.

  10. Noo jak się poskarżyłam to udało mi sie wejść !! Fajnie że wyszliście sobie sami z domu. Mi się nie udało 😦 od rana miałam straszebną migrenę więc jak wróciłam do domu to weszłam do łóżka, a mąż i tak późno wrócił z pracy 😦 ale kwiaty mi śliczne przyniósł :)) wybieramy się już od jakiegoś czasu gdzieś wyjść cos zjeść i ciągle czasu nie ma 😦
    a pączki uwielbiam !! piec nie piekę jakoś pączki nigdy mi nie wychodzą więc się już zniechęciłam i kupuję tylko

  11. Kat pisze:

    Ojej, ja też kocham wolność, jak nic innego. Latem to biorę rower i znikam. I zapominam całkiem, że mam jakieś dzieci…

  12. 7thheaven pisze:

    Moniqua–żebyś wiedziała,że trzeba:)wczoraj już padłam na twarz z niewyspania…i w końcu!!pierwsza ,przespana noc z dala od Terrorysty:)od razu inne życie:)
    Wera–mam nadzieję,ze już wracasz do zdrowia:))a Jaśka trzeba potrenować ciut:)w końcu to i dla Jego dobra:)) jak Mamulka się uśmiecha a nie warczy:D
    Asia–hehe-życzę Ci tego z całego serca:))))
    Bogusław–witaj:) i się rozsiadaj:) dawno żadnego Faceta w progach nie witałam:))))
    Kasieńka–no widzisz, przynajmniej kwiaty:))))niedługo wiosna-to się wyrwiecie:)))człowiek nie wytrzyma jak się ciepło zrobi:) ja też dopiero drugi raz w życiu je piekłam:))
    Kat–bo w lato łatwiej nie?:)))a weź tu w zimę zwiej..:))ale już niedługo:)

  13. Madanka pisze:

    Poczytałam, pooglądałam. Włoski cudn, akurat w moim guscie. Ciałka kochanego nigdy nie za duzo. Nie kazda po urodzeniu dziecka jest od razu laska. Masz czas dopracowac figurę, pomalutku. nie ma co szalec. No i teraz juz wiesz, że takie randki musicie częściej robić. Wyjdzie wszystkim na dobre. Wy sie odprężycie, dzieci zrozumieją, że starzy to nie niewolnicy a dziadkowie będą się czuli bardzo potrzebni.;-)))))

  14. cleocatra pisze:

    Ech, to drżenie rąk, bijące serce… 😉 Kwintesencja bycia we dwoje 🙂 Niech no tylko Jasienty podrośnie trochę to takie randki będziecie mogli z Żabem powtarzać częściej 🙂 A fryzurka twarzowa 🙂

  15. lusterko pisze:

    Łoj… ale Wam zazdroszczę… ale tak nie złośliwie i zawistnie tylko tak zwyczajnie. U nas na pokładzie ospa wietrzna – choć ciągnie się jak wieczna. Walentynki… u nas nietypowe jak wszystko w tym roku…
    Cieszę się że u Ciebie i całej 5 uśmiechy i pozytywne myślenie. Zieleni będzie wbród już za chwilkę…
    Dziękuję za 2 Walentynków. Słodziutcy są Panowie 🙂
    Wszystkie mejle zostały oblookane i obśmiane. hehe
    Pozdrawiam po przeprowadzce.
    Jak zwykle miło tu u Ciebie. Pozdrawiam serdecznie 🙂
    :-*

  16. 7thheaven pisze:

    Madanka–no proszę:)od razu sie lepiej poczułam:)masz rację:) Dziadki to nawet chętne..tylko jak Im wytłumaczyć,że i na ich zdrowie by wyszło dobrze jakby raz na jakiś czas wzięli Jaśka na spacer?:))) buziaki od całej 5:)
    Cleo–normalnie sama byłam w szoku,że to jeszcze przeżyję:)bo to wychodzi z człowieka..zagrać się tego nie da:)))fryzurka-przede wszystkim bardzo poręczna:D
    Lusterko–hehe..pewnie Dzieciaki po sobie chorują?:))moje -każde po 3 tygodnie odchorowywały:)) i oczywiście jedno po drugim..nie było razem:) witam i zapraszam :))zawsze coś dobrego się znajdzie:)chociażby na mały uśmiech:)buziaki od całe 5:)dla całej 5:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: