“włączył” mi się samotny wilk…czasem tak mam..wbrew obrazowi społecznemu-jestem samotnikiem..a, że ostatnio byłam osaczona przez zbyt wiele “cudzych” i swoich problemików oraz fizycznie przez Jaśka-to moje lekarstwo…wycofanie…czytam,podglądam ale z daleka…za tydzień urlop-może wtedy wyjdę ze swojej skorupki…albo i nie..bo urlop rodzinny i w domu…marzy mi się dzień “wolności” w pustym pokoju..ja i cisza…
ale są i sukcesy-Jasiek zaprzyjaźnił się z nocnikiem
tyle,że musi latać na gołka bo inaczej rżnie w majty-zdaje mu się,że to pielucha
w domu to w domu..nie wiem jak to będzie w przedszkolu..no i o nocach bez pieluchy nawet nie myślę-chyba w epoce dojrzewania Mu przejdzie
gada jak najęty-jest w stanie zagadać i zmęczyć 4 dorosłe osoby na raz..skubany -chyba napędzany atomami jest
a przekleństwa wychwytuje najlepiej …ale i ładnie już śpiewa
jego wersja kołysanki:
“z popielnika na Wojtusia..cyt..zgasła”
opanował pedałowanie, zjeżdżanie z najwyższej zjeżdżalni i zabawy z dziećmi w piaskownicy
czyli społecznie rozwija się i chyba przedszkole powinno przejść w miarę gładko..w miarę bo po 3 godzinach nie widzenia mamuli-już tęskni i idzie do domu…
był już u dentysty – niestety lapisowanie było-na szczęście tylko 4 zęby…daje sobie myć zęby-nawet zaczyna juz opanowywać sztukę wypluwania wody
spanie-nadal mamula musi usypiać ale..generalnie budzenie w nocy bywa raz na tydzień:) potrafi zasnąć ok 21 a obudzić się o 8-sukces:)
no i wielka przytulanka z niego
i tyle nowości…i tak z pewnością połowę ominęłam – pozdrawiam wraz z całą rodzinką










