marzec 30, 2008
marzec 29, 2008
heh
krótko i treściwie..nie chce mi się
dzisiaj rewolucja w komputerze więc znowu mozolnie będę odbudowywać to co miałam już poukładane..nie lubię..ale może Pan od ustrojstwa zapanuje nad cholerną vistą..żesz ją mać i spółka…bo mnie krew już zalewa po każdym resecie..nie po to nabyłam cuda niewidy by się zalewać…uwielbiam technikę…uwielbiam ale nieskomplikowaną…czyżbym była mentalną blondi ?
ale takie problemy to żadne problemy
jedyny problem to pogoda..też by mnie nie “problemiła” gdybym tak tego nie odczuwała..a migreny to się odczuwa..baardzo ..
w związku z powyższym…
-filmik ze Świąt, na którym Jasiek próbuje udanie jeść widelcem i nozem – wstawię..nie wiem kiedy
-idę dzisiaj z Najstarszym i Najmłodszym Chłopem Osobistym do knajpy na obiad i już… Nastolaty mają w domu, po dwie ręce też-se odgrzeją…
-liczyłam na spacer po Starówce..ale bez słońca to ponura wyprawa…
-a udzielać się zacznę może jutro..jak mi się uda poodbudowywać ..przynajmniej rss i takie tam…
chyba nie mam nastroju…ale kładę na karb walącego po skroniach ciśnienia..
bo tak na prawdę to zdrowie jest moim nadrzędnym i nieustającym marzeniem
moje i tych najbliższych mnie..a nawet tych dalszych…taka będę
a może to nie zdrowie tylko najzwyklejsza kondycja..znaczy brak jej i dolegliwości z tym związane? no i jakby nie było zużycie prawie 40 letnie… kurde..to mam dylemat
ps. coś mi się porobiło z szablonem…ale to już po naprawach powalczę…
marzec 20, 2008
marzec 18, 2008
marzec 14, 2008
mecz…czyli kiedy przestajemy być dziećmi..
jak prawie wszyscy zalogowałam sie na naszej klasie…naprawdę fajnie zaczęło się dziać
klasa z podstawówki zgrana jak dawniej
już odbyły się 3 oficjalne i parę nieoficjalnych spotkań
nawet udało nam się spotkać z Naszą Wychowawczynią
wspomnienia,śmiechy,radość
wiadomo,że w takich nastrojach coś się zlęgnie w głowie
w mojej ulągł się pomysł meczu piłkarskiego
jak za dawnych lat
najpierw miał być mecz między naszą klasą A a B z tego samego rocznika
ale z braku facetów rozpuściło się wici po całej szkole
i wsród śmiechu i radości powstał pomysł “Meczu Absolwentów”..z grillem, śpiewami i rodzinami:) doping dziewczyn..te sprawy
super sprawa..tym bardziej,że nasze boisko nadal ma wygląd jak przed 20 laty
sam smak
co więcej nawet udało nam się nakłonić do zgody Dyrekcję..która nas już nie pamięta ale bardzo przychylnie podeszła do pomysłu:)
czyli o co mi biega?
jak myślicie?
ano..jak zawsze ..ludzie…
udział jest dobrowolny zaznaczam…fakt..uzgodniłyśmy,że najlepszym wyjściem jest wpłata po 20 zł na konto celem zakupu grili, kiełbasy itd..najprościej i najskuteczniej…ale widać niektórzy uważają,że to ściema i kasa pójdzie do naszej kieszeni…
i zaczeło się..wyjeżdżanie z ustawami o alkoholu,straszenie Strażą Miejską..
my się nie damy..w końcu nie jesteśmy dzieciakami a i prawnicy czy straż miejska..ba nawet policja zasila szeregi absolwentów:) impreza się odbędzie:)
tylko po co to wszystko?nie jestem w stanie zrozumieć postawy takich ludzi..może Wy wiecie?czym się kierują? czyżby u niektórych ten dzieciak odszedł na zawsze??
ps.a może to ja jestem jeszcze dzieciak?
marzec 7, 2008
cisza…taka jak ja…
nie umiem wstawiać samej muzyki do postów,a w sieci znalazłam tylko taki filmik:)koty lubię ale dzisiaj ta muzyka przemawia do mnie niesamowicie…nie mogę przestać jej słuchać…
marzec 4, 2008
nie wiem
i co ta aura wyprawia..ja już prawie przygotowana do lżejszych ciuszków..już buty biegnę nabywać ..forsycja koło hipoteki prawie już rozwinięta…bez szaleje a tulipany już wysokie a tu grad,ślisko i mokro..bo do wiatru to chyba trzeba będzie przywyknąć…jakoś już nie pamiętam jak to jest jak nie piździ jak w kieleckim
oszustwo…albo niech będzie zima albo wiosna..a nie takie cholera wi co..moje ciśnienie bardzo nie lubi takich skoków nastrojów naszej pogody..no ale to kobieta ta pogoda to i dziwić się nie ma co zbytnio
ciągle bym spała..no ale to pewnie i reakcja na rwane spanie
jak Jasiek prześpi pierwszy tydzień bez przerw to chyba się ze szczęścia upiję
i przebaluję..właśnie całą noc
poza tym na dzień dzisiejszy więcej marzeń nie posiadam..no może większe mieszkanie
ale prędzej Dziecka pożenię niż nabędę większe
a wtedy po kij mi większe mieszkanie?
powoli zaczynam rozglądać się za wakacjami..może uda się w tym roku Oleńkę gdzieś pchnąć…chociaż na dwa tygodnie..ale byłby luz..tylko ja,Żab i Jasienty
i tyle..więcej marzeń nie potrzebuję:) za leniwa jestem
i mniej zmartwień na głowie
chyba się robię wygodnicka… albo..albo realistka
oj tam… też problem
jest jak jest i chwilowo zmieniać nie będę
bo i po co ?
nie wiem tylko czy to aby normalne
) )















