Jasiek w mowie robi zastraszające postępy:) właściwie z dnia na dzień coś nowego
wczoraj wstał i od rana na tapecie były..autobusiki:) chyba dobry humorek załapał
zresztą..to słowo ma pełno radości w sobie..czyż nie?:) “jezu”też już podłapał
dziadku jak zawoła to oba dziadki się rozpływają
no i opanował słowa zaznaczające Jego osobę: puść, sam ..szczególnie to ostatnie używa kiedy ma jeść:) ni cholery nie idzie Go nakarmić..sam i już
ale nadal maminsyn straszny..wc nie odpuści i przy zasypianiu masakra..żeby tak jeszcze sam świadomie korzystał z wc…liczę mocno na wakacje,bo po, chcemy Go puścić do przedszkola…myślę,że będzie się dobrze bawił..tyle “dzidziów”
tylko jeszcze zarobić na to…ostatnio się dowiedziałam,że na Targówku na 10 tys. miejsc w przedszkolach i żłobach przypada jedynie 15 tys .dzieciaczków…a ku ku..który to mądry pokasował te przybytki?
ale tam..”autobusiki” i do przodu:)
wiosnę już czuć na całego..zwłaszcza w portfelu
trzeba było już lecieć i nabywać bo Jasiek wiadomo a i Starszaki wyrastają jeszcze
nie wspomnę o Mamuli
)) do pracy adidaski jakoś nijak nie pasują…chociaż szkoda
w takich momentach śpiewam z Jasiem taką improwizację:)-ja wymieniam imiona po kolei całej rodzinki a Jasiek – tu tu:)
Ola-tu tu,Paweł -tu tu ,Mama -tu tu
czasem nawet tańczymy przy okazji
bo mimo,że problemiki są,wiele starych ,sporo nowych..to jak tu się smucić kiedy najmłodsza “franca”podchodzi,tuli za szyję i mówi-mamuś ?:))))
no jak nic..autobusiki










