siódme niebo

styczeń 31, 2008

czas

Zaszufladkowany do: tak poprostu — 7thheaven @ 3:48

z czasem to wiadomo jak bywa-raz się kurczy raz rozciąga…u mnie ostatnio znika…chociaż…jakby tak się dobrze przypatrzeć-jest go dokładnie tyle samo..wszystko jest kwestią organizacji i nastawienia..a to ostatnie jest baardzo ważne…ostatnimi czasy moje nastawienie jest niechętne…czemukolwiek:)być może wynika z wielu przesłanek a być może ze zmęczenia..zwykłego niedospania…nie wnikam..nie chce mi się :D jestem leniem i tylko dobra organizacja w sumie mnie ratuje:)ale nastawienia nie umiem jeszcze zmieniać na zawołanie..może z czasem..:) ale do czego dążę…ostatnio zostałam podsumowana…znaczy nie całkowicie ale częściowo…a chodziło o czas…otóż..ponieważ pracuję mało i w kratkę- to wg niektórych mam luksus i mnóstwo czasu…znaczy luksus odnosi sie do ilości wolnego czasu, który posiadam ze względu krótkiej roboty…rany ..mam nadzieję,że to czytelne..w miarę:D druga historia-wiąże się też z faktem..chyba małej ilości godzin pracy…bo jak ty masz dużo czasu to inaczej patrzysz na wiele spraw….ot…i teraz pytanie…czemu niektórzy uważają,że praca jest wyznacznikiem wolnego czasu..li i wyłącznie?ja się domyślam odpowiedzi,przyczyn i skutków tej sytuacji..ale generalnie wkurza mnie fakt,że ja potrafię spojrzeć w miarę obiektywnie na sytuację innych a inni już raczej nie…bo co jak co..ale miewałam w swoim życiu okresy wytężonej i czasochłonnej pracy a przy tym miałam małe dzieci…więc -teoretycznie ale i praktycznie-wiem jak to jest z czasem wolnym kiedy się mało czy dużo pracuje…tylko…tylko, że ja jako leniwiec pierwszej klasy od lat wielu trenuję organizowanie czasu by mieć ten wolny czas…jak najwięcej:D czyżby inni nie umieli czy też nie chcieli? druga sprawa…wiadomo-w życiu są sprawy ważne i ważniejsze…i tu chyba jest pies pogrzebany…każdy sam musi sobie odpowiedzieć na co mu ten czas wolny jest niezbędny a na co zbędny..ja wiem:)

i dlatego jak słyszę-nie mam czasu bo..dużo pracuję..sorki…ale nie wierzę…bo telefon to naprawdę chwila czy napisanie maila czy cokolwiek by podlać kwiatek przyjaźni,miłości czy zwyklej znajomości…nie do przyjęcia już dla mnie jest fakt,że praca jest ważniejsza niż rodzina..a znam wiele takich przypadków..więc wychodzi na to,że to nie brak czasu się za tym kryje tylko nastawienie…bo jak sie czegoś chce-to można :) ot i tyle na temat mojej wiedzy na temat czasu:) mogłabym jeszcze długo i namiętnie..ale szkoda czasu:)

ps.już nie mogę powiedzieć,że wszyscy zdrowi…Jasiek od 2 dni dzisiaj Ola..ciekawe kto następny? :)

styczeń 24, 2008

Tinky – Winky?!:)

Zaszufladkowany do: maluszyński — 7thheaven @ 4:09

a poza tym wszyscy w domu zdrowi:)

styczeń 13, 2008

mowa-trawa

Zaszufladkowany do: maluszyński — 7thheaven @ 9:21

Maluszyński ruszył jak tarpan z kopyta z mówieniem :) do tej pory każdy przedmiot był powtarzany przez nas po miliony razy..chyba sobie zapisywał w główce..bo teraz mówi jak stary :)   co więcej ..śpiewa nawet :)

“aaa kotkila” :)

my jesteśmy -mamula i tatula :)

Aba zawsze chyba pozostanie Abą chociaż  potrafi powiedzieć Paweł :)

najśmieszniej wychodzą słowa z literą r :) wymawia ale zależy w połączeniu z jaką literą:)

atung – pociag

traktr – traktor

kaczka ( z mocno wycofanym cz )-wiadomo :)

abaria-awaria

drukarka-tak wymawia:)

ale najlepiej,że nauczył sie już powiedzonek Starszaków..i jak wołam -Jasiu chodź do mamy odpowiada:

zaraz :D

Ola -jak jest wołana-dopowiada -z psem !

no i już zaczyna negować:)

ne!

a ode mnie się nauczył:

to ne :D

Aba nauczył Jasia ,że jest “ciemno ” i “jasno” :)

A Jasiek nadal pięknie wymawia auto ale jeździ już abubu (czyli poczciwym autobusem )

Umie już powiedzieć,że coś jest Aby lub Oli bez pokazywania tylko przez odmianę:)

hehe wie,że siano to am am :)

ale nie wiem czemu na krowę nadal mówi z uporem ,że to ałał ( pies) :D

poza tym umie już żartować :) znacząco ruszać ramionami i dyplomatycznie pokasływać :D

wesoło jest z Jasientym oj wesoło :)

styczeń 5, 2008

powroty są przyjemne:)

Zaszufladkowany do: tak poprostu — 7thheaven @ 5:27

wcześniej już wiedziałam,że powrót do korzeni to fajna sprawa..wzmacniająca i wielce podbudowywująca…ale nie wiedziałam,że może być pełna śmiechu, radości i jakiejś niesamowitej witalności :)

wiadomo..chodzi o portal nasza-klasa :) swoja szosą ten co wymyślił-powinien dostać nobla co najmniej:)

nie spodziewałam się,że koledzy ze szkoły podstawowej nie zmienili się wizualnie przede wszystkim:) ale siedzi w nich ten dzieciak,którego poznałam kiedyś tam ,lat ..ście :D to jest niesamowite:)

wiem,że pierwsze takie spotkania to sama radocha i wulkan emocji i raczej źle być nie może…ale już widzę,że to było to:) bo jak jest chemia to i zostanie:)

wpadłam po uszy:) ale dzięki temu i ta zima jest mniej szara..

a Jasiek się szkarlatynuje..problemy jak były są, idzie wielkimi krokami półrocze,kasa-sami wiecie..ale..właśnie

jest ta iskra, jest ta siła :)

jak to było?

wszystko się dzieje po coś? ale i we właściwym czasie:)

Blog na WordPress.com.