wrzesień 23, 2007
wrzesień 22, 2007
fikcja
otacza, zalewa,ogarnia,dusi,jest…wokół nas to jedna wielka fikcja…
sądy 24 godzinne-fikcja,
prawa ofiary pięknie wypisane -fikcja,
państwo prorodzinne -fikcja,
logika -fikcja,
prawo-fikcja
sprawiedliwość-fikcja,
pomoc dla obywatela-fikcja…
wszystko to jedna wielka fikcja..
jedno co jest prawdziwe..aż do bólu..
pieniądze…o to jest prawdziwe ..szkoda,że nienamacalne..
bo pieniądze to prawo,pomoc,obsługa itd itd itd itd…
no cóż..
ja żyję w fikcji…
……………………………………………………….
ps.bardzo serdecznie dziękuje Kochani za słowa otuchy i wsparcia:) na prawdę wiele mi to pomogło…niestety z wielu względów nie mogę napisać o co biega…wiem jedno..nikomu tego nie życzę…
wrzesień 17, 2007
powrotna fala…
od 4 dni – jak w kołowrotku-powraca do mnie każdy mój grzech,zło, które wyrządziłam..każde potknięcie,głupota..wszystko..wszystko co powraca i wali mnie po pysku…a pokora powala na kolana..strach jeży włos na głowie a słowa nie potrafią pomóc…rozdwoiłam się..muszę funkcjonować..w miarę normalnie…myśli..odganiane powracają…są cały czas…nawet nie umiem ich nazwać,poukładać…co więcej ..boję się,że przyjdzie taki moment,że będę musiała to zrobić..dawno się tak nie bałam..
może dlatego,że tak naprawdę to nie ja zapłacę ostateczną cenę..
i tak naprawdę nic nie mogę zrobić aby ta cena nie była za wysoka..
bo za swoje winy konsekwentnie przyjmuję zapłatę.. bo taka kolej rzeczy…tylko dlaczego..
na to chyba nie ma odpowiedzi…
przede mną dwa najtrudniejsze tygodnie w całym moim dotychczasowym życiu ..
boję się kusić los..bo jak tylko powiem,że jest ok-daje mi kopa… ale to jest tak oczywiste,że…
jak dobrze,że mam Żaba..
tfu tfu…
bo tak jest…i proszę za to nas nie karać..
wrzesień 12, 2007
rozgrzewający :)
na pohybel katarom, kichaniu i wszelkiej maści jesiennym gangrenom

Tatulek przywlókł zarazę..jak na razie się trzymamy ale chyba nie na długo..Jasiek już kicha i marudzi.. a na dworku słonko..jak na złość
poza tym się toczy
właściwym torem
wszystko
wrzesień 8, 2007
jak miło
pamiętacie “saszki” ?
dziewczyny na pewno pamiętają:) ja miałam robione na zamówienie-zawsze nietypowy rozmiar no i wiadome problemy
brązowe,skórzane i z frędzlami:) jej..to był czad:) ale generalnie “saszki”były proste, bez ozdób i zamszowe
a przy tym wszystkim super wygodne
no i miały tak i obcas,że dodatkowo mnie nie podwyższał…teraz też jest to nie bez znaczenia
moda lubi wracać ..i chwała jej za to
nie to żebym była szczególnie trendy..ale wiadomo…na rynku towar bywa tylko ten, który jest modny…i…nabyłam…tyle zalet w jednym ..i wspomnienia:) w końca ta młodość miewała i miłe chwile

a dodatkowo dostałam kapciuchy
cieplutkie i przytulne

to żeby jesienne i zimowe wieczory miały więcej ciepła w sobie
przy okazji majątek poszedł na książki..szok jak zawsze…nie wspomnę,że cena zeszytów mnie powala…właśnie Ola nabyła 10 zeszytów w tym 7 tych A5 i…drobne 40 zł poleciało…bez komentarza… na szczęście Jaśkowi tylko pieluchy muszę regularnie nabywać
bo jak nic przy trzech wyprawkach spokojnie mogłabym iść z torbami
a kuku panie “jakitamprzysterze” ministrze edukacji..po kiego nam reformy jak nas nie stać na podstawowe wyposażenie? ale co ja będę się pruła…wiadomo co i jak…
wrzesień 5, 2007
chałwa i ja
pada…aż się robią bąble na kałużach..Jasiek śpi..ja próbowałam ale ..jakoś mnie poduszka ugryzła:D coś nowego
żyję teraz szkołą Starszaka
podpytuję,patrzę..jakby nie było..nowe miejsce, ludzie,nowe wyzwania…jakże to nakręca:) nawet Średnią ruszyło..ciekawe na jak długo:D i wcale nie wracam do swoich pierwszych dni w średniej…nie lubię..to była zbyt dużo trauma..cieszę się,że Aba ( domyślacie się kto tak do Niego mówi?:) ) przechodzi to łagodniej
opowiada z uśmiechem na twarzy:) może dlatego,że to facet ? a może po prostu jest silniejszy ode mnie ? oby …to chyba marzenie każdej matki..a ja powolutku układam godzinę po godzinie…dopasowuję terminy..wchodzę w tryby roku szkolnego… jak już poukładam dzieci..to zacznę siebie
miła perspektywa się zapowiada..szkoda tylko,że piec będę mniej..muszę!
bo inaczej z planu nici:) na horyzoncie aerobik basenowy…ano zobaczymy…oby tylko woda była ciepła…ostatni pobyt na pływalni uświadomił mi obecność stawów..boleśnie…chyba wychodzą lata spędzone w wilgoci..nic..powalczymy o zdrowie..będzie dobrze:)
a teraz słucham szumu miasta,piję kawę i jem chałwę..i jest naprawdę milutko:) taka jesień też nie jest zła
jutro może mniej mi się podobać bo idę na wywiadówkę do szkoły,której w życiu na oczy nie widziałam..oby było warto-bo z założenia nie cierpię:)
ps. Ciotki i Wujkowie…czy ktoś jest albo ma koło siebie poligrafa? Średnie ma za zadanie przeprowadzenie rozmowy z osobą wykonującą zawód, który sobie wybrała!:) z góry dziękuję za pomoc
jak coś możemy się z Żabem odwdzięczyć -budownictwo i księgowa..ale to chyba teraz nie na topie zawody
wrzesień 1, 2007
samoobsługa
Jasiek dorośleje
nie dość, że coraz więcej kuma -oczywiście najbardziej auto:D ale i koło siebie zaczyna robić
co prawda rzetelne potrzeby nadal wykonuje w pampersy ..ale nie wymagajmy zbyt wiele
wystarczy,że już otwiera sam sobie drzwi-trzeba montować haczyki..to bramka do kuchni została wyżej przewieszona bo się przez nią już przewinął-strasznie wyglądało ale nic się nie stało:D no to zaczął kombinować z przechodzeniem pod bramką.. na szczęście głowa się nie mieści
ale próbował od nóg -kombinatorek
hehe..zamek od bramki-zasuwka już musi być zaklejona bo rozpracował jak się otwiera:D nie ma już bezpiecznej rzeczy…tak naprawdę nie mamy pewności czy w ogóle jest jakaś rzecz,której Jasiek by nie rozpracował
dociekliwa bestia:D ale i tak najlepiej wychodzi mu pożeranie…szczególnie mięsa

normalnie czas nabyć osobistą zastawę:)
ale jest i mały mój sukces..Jasiek w końcu zaczął rozumieć słowo -nie wolno
znaczy tak-podejrzewam,że już dawno to rozumiał-biorąc pod uwagę te diabelskie iskry w oczach jak broił-ale widać obudziły się w nim uczucia wyższe..tzn. litość dla matki
i jak tu nie kochać naszych Milusińskich?












