pobyt skrócony przez cholerne korzonki ale i tak chyba spełnił swoją rolę:) Mamulka odwykła od cywilizacji
nawet tv nie było
a Dziecka od rana do późnego wieczora brykały po dworze..no z małym wyjątkiem ale cóż…nastolatki płci pięknej zazwyczaj są straszne w pewnym momencie
jakoś przeżyłam…teraz bym pojechała na urlop
dzieci są bardzo kochane ale te wakacyjne dwa miesiące dane być winne też rodzicom..czyż nie?
Jasiek zyskał nową ksywkę i zasób słów..znaczy..jedno ale jak ważne..AUTO …auto to najpiękniejsza sprawa pod słońcem
to jest bożyszcze i w ogóle i naj dla Jasia
mógł godzinami w nim siedzieć i oglądać i wycierać brud z maski:) a jak wychwytywał odgłosy przejeżdżających pojazdów
nawet w nocy potrafił mówić przez sen-auto
teraz mamy problem-jak Mu wstawić auto do pokoiku
:D a Dziadzia od auta to jego idol
czyżby nowy Kubica nam rósł?:)))
zdjęć mam mało…jednostajność widoków zniechęcała do uwidaczniania ich..ważny był klimat..sosnowo-wiewiórkowy:) jednak parę jest to powklejam
co do “maupy kapucyna”…Jasiulek był pieszczotliwie nazywany małpką kapucynką ze względu na chwyt nożno-ręczny jak się Go brało na ręce.. niestety..dzieci szybko rosną i ujawniają swój charakterek…Maluszyński nie jest wyjątkiem i dlatego został “kapucynem
” domyślcie się dlaczego

a ta fotka znaczy,że jest szczęśliwy
czyż nie?:))))))
poza tym jest niesamowicie urazowy i już wiem, że w dorosłe życie wejdzie z bardzo męską twarzą..pełną blizn
no ale nikt nie obiecywał,że dzieci są poukładane ,grzeczne i spokojne…oj nie..
i tym radosnym wstępem witam Ciotki i Wujków:)










