tak dokładnie wygląda ostatnio moje samopoczucie…stagnacja totalna…wiszę ..nasłuchuje i czekam..nie wiem czemu i po co? tak jakby miało coś się wydarzyć i jedynie bezruch pozwoli temu czemuś nadejść…jak znam życie i siebie to jak nic wpływ pogody
inna sprawa,że moje ciśnienie przyprawia mnie momentami o zawrót głowy-dosłownie..poza tym wakacje na tyle dobrze na mnie wpłynęły -a przede wszystkim towarzystwo ( i tu dyg pensjonarski i jęzor do pasa w stronę wiadomych
) - że właściwie zaczęłam się zastanawiać po co i dlaczego właściwie ta pisanina…nie rozgryzłam chyba dotąd…ale jak widać miało to duży wpływ na moją obecność..no i druga sprawa..odkryłam min. zumę-Lucy ! :D-to pożera czas
jeszcze dołóżmy przeziębienie moje i Jaśka…pakowanie na cały miesiąc i całość gotowa…ot..jak to u mnie..skomplikowane niemożebnie
ale jak już o tym piszę tzn,że norma zaczyna powracać…szkoda,że nie w pogodzie np.
nawet mi się fotek nie chce pstrykać…
czekam…
i Wy w tym czekaniu mnie wspomożecie
bo następna moja wizyta dopiero we wrześniu
może się okaże,że problematyka blogowa rozwiąże się sama ..bez (dosłownie) mojego udziału
więc macham leniwie “ręcyma” i pogody Ciotki i Wujkowie-nieustająco ![]()











