Ciotki i Wujki – żeby się Wam zbytnio nie ckniło
Lucy-tylko dlatego,że to Ty
inaczej bym odpusciła
1. papierosy
2. czytanie
więcej grzechów nie pamiętam
z czego z pierwszym walczę i znowu mam zamiar przestać w wakacje
a z drugiego nigdy w życiu:D
nie klepię nikogo-proponuję aby każdy z Bywalców zrobił spowiedź w komentarzu
oczywiście jak chce:)
ps. heh mam propozycję
jak Ktoś z Was chce zostać “obdarzony” przez całą 5 kartką z wakacji niech podeśle adresik na maila
von_lipki@o2.pl – obiecuje w przyszłości nie najeżdżać bez zapowiedzi
w wyniku ostatnich nasilonych ataków wszelakiej głupoty wylewającej się z każdego zakamarka postanowiłam uchronić przynajmniej Najmłodszego..jak myślicie..uda się?

a serio…dobrze ,że w niedzielę robimy wypad z baru…nie będzie komputera, tv się odłączy i będziemy delektować się morską bryzą
a może tak posłać co poniektórych na długie wakacje?? np. do Afryki prostować banany? jak myślicie..dałoby to coś?
..bo może wtedy i maluczcy by poszli po rozum do głowy i przestali bawić się w zbawicieli świata? bo to jest śmieszne..ale do czasu…
czas wakacji nastał ! odpoczywać i relaksić się
beztrosko i w podskokach
czego Wam i Sobie życzę:)
ps. proponuję najpierw kliknąć głośniczek w poście “truskawkowo”,żeby tamta muzyka nie zagłuszała tej z filmiku:)
uprzedzając formalne terminy mogę już odetchnąć
Starszak na 99 % szkołę zdobył
Ola..zdała…ufff
co więcej…dostały zwolnienie ze szkoły i pracują
i śmiem twierdzić, że chyba nie ma lepszej metody wychowawczej w niektórych sytuacjach niż praca… co prawda Paweł to raczej umysłowy się zapowiada ale przynajmniej poczuje jak to fajnie mieć pieniądze…jest to jakiś bodziec do nauki
a Ola…cóż ..zawsze uważałam,że nic tak nie nastawia patrzenia jak pot płynący po tyłku
przydałoby się to wielu dorosłym…ale niestety..kult pracy to nie jest sprawa, którą u nas się pochwala… a jakby tak od pewnego momentu wdrażać młodych to potem może by lepiej ten świat wyglądał..i nie byłoby takiego kombinatorstwa…wiadomo..praca u podstaw…ale gdzie tam..w naszej romantycznej ojczyźnie to nigdy nie przejdzie… i pewnie dlatego tak trudno jest podjąć pewne decyzje..a chyba nadchodzi ku temu czas…bo ileż można się łudzić,że będzie jeszcze normalnie? ja się już z tego wyleczyłam…wystarczyło ,że powstała potrzeba zagospodarowania wakacji…owszem…będzie tak jak zaplanowaliśmy..ale ile wyrzeczeń, ciężkiej harówki..i to wcale nie są wakacje zagraniczne czy super lux…paranoja…
niech przynajmniej Dzieci wzrastają w normalności… to chyba nie jest zbyt wygórowane marzenie?
a poza tym jest tak jak w tej piosence co słychać w tle…nie rozumiem do końca o czym śpiewa ta pani:) ale heaven- mówi samo za siebie

wszystkim Ciotkom i Wujkom z zębatym uśmiechem- życzymy tego nieba:)
ps. Starszak zdobył 83/100 pkt z egzaminu
(40 z humana a 43 z mat-fiz)
a dokładnie za 18
zostawiam za sobą wawkę i problemy..ot ,tak…po prostu…przynajmniej na tydzień..bo tyle z nami będzie Żab
i znowu będziemy chodzić śladami sprzed..21 lat!! ba..nawet planujemy pojechać na Hel..usiąść na plaży jak wtedy ..i patrzeć słodko- romantycznie na morze
no co..w sumie w każdym z nas jest lalka Barbie…:D i nie ma znaczenia czas…okoliczności…czy nawet pogoda
mimo lokalnego patriotyzmu -wawka ostatnimi czasy obrzydła mi ponad miarę…w różnych względów..na szczęście -tfu tfu jeżeli nic się nie zadzieje-przez lato będę w niej tylko dwa tygodnie
ale i tak najbardziej chyba cieszy mnie perspektywa sierpnia…bo będę miała domek z kawałem trawy, las za płotem i rzeką w niedalekiej odległości…i wszystkie Dzieci
w końcu będę jadała na dworku i mogła się wylegiwać na trawie
a Dzieciaki będą łykały zdrowie i kondycję… heh..i pojeżdżę na rowerku
już dawno o tym marzyłam
oby tylko zdrowie było
ale jak na razie jeszcze jutro nerwy..no i niepewność z Pawła szkołą…więc nie wyrywam myślami do przodu by nic nie zapeszyć
ale czuję, że będzie git:) trzymanie kciuków w każdym bądź razie nie zaszkodzi:)
a może ktoś chętny na pobyt w wawce na początku lipca? jakby nie było trzy wyrka będą stały luzem
czyli nowa odmiana szlachetnej napitki

przywiozłem nad wodę cała Rodzinkę..dzielny jestem

przekopałem co trzeba….

to czas na rozrywkę
*******************************************************
już wiem, że Jaśkowi upał nie straszny..woda ..no tyle żeby stopy zamoczyć a samochody to miłość od pierwszego ..ugryzienia
a skąd wędrowniczek?? nie ma na Niego siły…łazi wszędzie i wytrwale…jak nic turysta nam rośnie
ciągle wyskakują nowe problemy..nic nowego w sumie..tylko ten stres wyżera moje nadwątlone zasoby magnezu..w nocy przebiegam kilkanaście km co najmniej
szkoda,że nie idzie to w parze ze stratą paru kg..widać pisane..i kg i problemy
nie żalę się nawet przestałam już zadawać pytanie dlaczego…nikt nie odpowie..sama muszę dojść do wniosków.. hehe…jeden z wniosków-jak nic w poprzednim życiu musiałam zdrowo narozrabiać
i jak nic byłam piękna,bogata i nieznośna aż do bólu
chociaż nieznośna bywam i teraz…musiałam jednak czymś się dobrym wykazać bo Żab to jednak nagroda
bez żadnej wazeliny to twierdzę…czytam, słucham widzę innych facetów..wychodzi mi jedno..albo nie wiem wszystkiego albo mam unikatowy egzemplarz
żeby nie było…nie mówię Mu tego za często bo mógłby się zepsuć i co wtedy ?
ja -sama ze sobą – na bank bym nie wytrzymała
a tak.. jakoś to idzie… to prawda,że przez życie trzeba iść we dwoje..łatwiej…dla każdej ze stron..a jak się jeszcze uzupełniają..to już w ogóle cud miód i malina…3 w jednym
może dlatego mam to co mam…i nie powinnam wnikać dlaczego..no może ewentualnie w celu wyeliminowania źródła i wykasowania go… tylko czasem zmęczenie zasłania rozsądek…ale dzisiaj np udało mi się pospać
ale nawet najlepszy sen nie pomaga na bezsilność..na to nie ma lekarstwa.. może jedynie cierpliwość…oby to wystarczyło…więc codziennie ćwiczę to czego mam najmniej..i jak tak dalej pójdzie zostanę świętą..łomatko

chociaż …przy takim diabełku z pudełka nie jest to w ogóle możliwe