ot..takie moje antidotum…
weekend prawie nas rozpuścił
na dodatek wczoraj byliśmy zaklepywać kwaterę na sierpień..na szczęście woda była

i tylee dzidziów
i osobisty krem też
a jak się nabiegałem to jeść mi się zachciało..i dali..suchą bułę i pomidora..

ale i tak się najadłem…ale powiem Wam na ucho…te temperatury nawet nad wodą dają popalić..

na dodatek posmarowali mnie czymś niebieskim..i jak tu być poprawnym obywatelem?:))))
przeczytałam post u Kat i właściwie zgadzam się z Nią.. ale z drugiej strony patrząc…jak pogadać o czymkolwiek innym niż dom czy dzieci jeżeli w czasie rozmowy biega,bawi sie,płacze czy cokolwiek innego robi dziecię? wróć ..w tym momencie nie ma szans na jakąkolwiek rozmowę..czyli co..uśpić Drania…ok..uśpiony-mi np. zajmuje to od pół do godziny nieraz..i wiecie co?jak uśpię to jedyne na co mam ochotę ..to albo samej się walnąć spać ew. poleżeć..albo pomilczeć:) bo usypianie niestety nie odbywa się w ciszy
ok…załóżmy ,że idę z wizyta do kogoś z Maluszyńskim..no Kochani to już koniec…zależy wszystko od Gospodarzy..ale generalnie pobyt mój polega na pilnowaniu Jaśka aby nic stłukł,siebie nie stłukł itd…czyli kiszka z rozmowy..pozostaje wyjście bez dziecięcia…fajnie:))to jest to:))) ale najczęściej jeżeli wychodzę to w celach “służbowych” a jeśli wyjdę w celach prywatnych..to już nie pamiętam…dawno to było…ale pamiętam jak to było przy Starszakach:) wcale a wcale nie gadało się tylko i wyłącznie o dzieciach itd
naprawdę
wręcz-jeżeli towarzystwo było bezdzietne-unikałam jak mogłam tego tematu..z prostej przyczyny..nie chciałam scysji nt. wychowania dzieci
co prawda sama lepsza kiedyś nie byłam ale poprawiłam się:D chociaż.. mam takie dwie Kumpele, którym ani Rozszalały Jasiek nie przeszkadza, ani moje zmęczenie itd itp aby ze mną porozmawiać:) i uwierzcie rozmawiamy na miliony tematów
jedyny minus-rzadko to się zdarza..ale to jest nie jest już ode mnie ani od nich zależne..więc wniosek jest prosty..znajomi ,którzy odchodzą..po prostu przestają być znajomymi
a,że tak mało pozostaje? no cóż..niestety nikt sprawiedliwości nam nie obiecywał:) ale przynajmniej to co zostaje jest naprawdę wiele warte
i jakby nie patrzeć zasadę tę można zastosować do praktycznie wszystkich aspektów naszego życia
ps.a tak prawdę mówiąc najchętniej to bym gdzieś się uwaliła i spała
i żadne rozmowy mi nie w głowie:D po miesiącu spania zaczęłabym pewnie tęsknić do ludzi:) poza tym drogie Panie:) teraz to i tak jest super – duper:) wyobraźcie sobie czasy kiedy ani telefonu-żadnego ani internetu czy komputera i sama z dwójką Dziaciarów całe dnie…to dopiero była jazda bez trzymanki
i jakoś się przetrwało… wniosek-wszystko dla ludzi
co nie znaczy,że tak być powinno

..Jasiek wygrał mimo przeważającej siły wroga
schodków było trzy nogi i ręce po dwie… buzia dzielnie przyjęła ciosy przeciwnika
a szramy..cóż wiadomo, że tylko dodają uroku mężczyźnie
zapachniało…truskawkami (pożartymi z lodami śmietankowo-śmietankowymi) , konwaliami i wakacjami
słońce dało dzisiaj czadu na 3/4
rodzinnie omówione zostały wakacje…za tydzień się okaże czy sierpień będzie zaklepany… generalnie pozostały mi jeszcze do załatania dwa tygodnie w lipcu.. a nawet jeśli nie..to jakoś przeżyję trzymając Olę na uwięzi..niestety..średnio to miłe ale cóż..nieraz tak trzeba…jakoś przetrwam te dwa miesiące…żywiąc się marzeniami odpoczynku w przyszłym roku..może nawet uda się gdzieś wyjechać tylko z Jasiem
bo sami to za parę lat dopiero
człowiek tak chce być dorosły..a chociażby fakt braku wakacji powinien go odstręczać od tego stanu
no i inna sprawa, że im dalej w lata..tym bardziej robi się wymagający
pamiętam jak miałam 13 lat …pojechałam na wiśnie, żeby sobie zarobić..ale ten wyjazd i tak miał swój urok..co prawda ze starszym Bratem ale bez Rodziców:) i to spanie w namiocie, i mycie się pod pompą
i jedzenie byle czego
nawet zrywanie wiśni czy pielenie ogórków było raczej przygodą
a teraz? no, w życiu
namiot odpada ze względów zdrowotnych ( w końcu się zapracowało w młodości na to
) a jeszcze praca do tego?:))) wypoczynek to wypoczynek
najlepiej na odludziu
i samemu
nie wspomnę,że żołądek na dłuższą metę też się byle czym nie zadowoli ( w końcu na te kg też trzeba zapracować:D ) no i wiadomo, że rozsądek stopuje
i to nie nawet w trosce o siebie…dzieci…a tym bardziej Jasiek..w końcu trzeba pożyć przynajmniej ze 20 lat jeszcze w przyzwoitym zdrowiu
a kiedyś ?
te noce przespane na śpiworze pod niebem…te ogniska do białego rana..te piwo wypijane litrami,pływanie w czasie deszczu w jeziorze, spacery wieczorne w rojach świetlików, pożeranie bitej śmietany a na koniec głodówka,wracanie okazjami bo zabrakło pieniędzy,latanie po rżysku.. a w Łebie uczestniczenie -niedobrowolnie-w wojnie pomiędzy fanami Górnika a fanami Legii
i ta beztroska
to właśnie są wakacje
i tym optymistycznym akcentem życzymy słonecznego i odpoczynkowego weekendu Ciotkom i Wujkom:)
a na dworku pada równo… rozmazana ta nasza wiosna..nic dziwnego,że nastroje ciut poniżej..chociaż..mnie to niewiele potrzeba do wybuchu…zdecydowanie to przemęczenie… kiedyś byłam odporniejsza..no ale kiedyś płycej do życia podchodziłam..teraz zdecydowanie więcej przemyśleń,zmian.. więcej refleksji..kurczaki..zdecydowanie czasem lepiej nie wiedzieć
to jest właśnie ta cholerna dorosłość..do której tak nam się śpieszy w młodości
niby lepiej tam gdzie nas nie ma
i niby człowiek to wie a i tak karmi się nadzieją:) a z drugiej strony gdyby nie ta ciekawość to gdzie byśmy teraz byli?:) szalenie to wszystko skomplikowane chociaż tak naprawdę proste
a może to faktycznie tylko pogoda??
a może wszystkiego po trochu ?:))
a wiecie…mimo tego lubię nieraz pomyśleć,że jest tak jak w tym wierszu…
Deszcz majowy ~
Słońce świeci, deszczyk pada,
Czarownica się podkrada.
Chodźcie, chodźcie prędzej, dzieci!
Z nieba złoty deszczyk leci.
Maj na ziemi! Deszcz o wiośnie
Kogo zmoczy, ten urośnie.
Świeżą trawę skropi rosą,
Bedziem po niej biegać boso,
Będziem wstrząsać mokre drzewa,
Niech nas zlewa, niech nas zlewa.
Rosi deszczyk nam na głowy,
Srebrny, złoty, brylantowy.
Iskry, perły i diamenty
Lecą z chmury uśmiechniętej.
To klejnoty, a nie deszcze…
Jeszcze, jeszcze… Jak szeleszcze,
Szepce, szemrze, szumi, śpiewa…
Trawy cieszą się i drzewa.
Róże w bieli, w złocie, w pąsie
Błyszczą, świecą, lśnią i skrzą się;
Kwiaty modre, żółte, białe
I czerwone w kroplach całe.
Mlecze, jaskry, niezabudki,
Dzwonki, fiołki i stokrotki,
Kwiaty pól i kwiaty matki:
Dziatki, bratki i bławatki,
Wszystko razem w żywej rzeszy
Dżdżem się cieszy, dżdżem się śmieszy…
…A po ścieżce skacze żaba…
Kto się boi, ten jest baba!
Mkną jaskółki z ostrym świrem,
Pachnie wkoło mokrym żwirem,
Pachnie w krąg mokrymi liśćmi…
“Nuże, dzieci, do dom iść mi!”
Nic pójdziemy! wolim w pole!
Tchórze noszą parasole!
Mazgaj, kto zostanie suchy,
A do domu chcą piecuchy!
Słońce świeci. Deszcz o wiośnie
Kogo zmoczy, ten urośnie.
Siedmiobarwna w niebie tęcza:
Niebo z ziemią się zaręcza.
A na tęczy wodna panna
Sieje perły: kwiatom manna!
Promieniste czesze sploty…
Słońce lśni czy włos jej złoty?…
Słońce świeci, deszczyk pada,
Czarownica dziwy składa.
Leopold Staff
Ciotki
żyję
dziękuję za pamięć
nie martwić się – takiej cholery tak łatwo się pozbyć nie da – jak ja
otóż jak wiadomo – zbliża się koniec roku szkolnego..a ponieważ matki mają to do siebie, że przeżywają najbardziej na świecie to i ja nie jestem inna
Ola mnie ciut przeczołgała..do tego doszła paskudna pogoda i siedzenie w domu…starczy?
tak więc zmarnowany tydzień i deprecha normalnie
ale już jest git..no powiedzmy
ale na tyle,że mi lepiej
na dodatek byliśmy dzisiaj w końcu w Łazienkach i pogoda w końcu jakaś:) no i całkiem niedługo-no bo co to znaczy ciut ponad miesiąc?-jedziemy nad morze!!
) czyż trzeba czegoś więcej by się znowu człowiek zaczął uśmiechać?
no właśnie
..no to zapraszam na spacer do Łazienek:) a ja pobiegnę dodać trochę fotek i poodwiedzać:)
ps. oczywiście do tego wszystkiego Jaśkowi szły zęby w ilości hurtowej-więc noce ciekawe…ale w końcu mamy “boberki”
) i nawet dwójkę na dole, która wyszła wcześniej niż te górne
ale od dawna wiadomo,że Jasiek to nie jest normalne dziecię:)
ps2.nie wiem czemu ale w prezentacji jest błąd..dwa zdjęcia są ciut od czapy..ale co tam:)
bardzo nietypowo…bo to i blog i zazwyczaj czytający spoza wawki ale chwytam się już wszystkiego…
Kochani poszukujemy do pracy w budowlance-wykończeniówka- ludzi…nie ma znaczenia wiek ale CHĘĆ do pracy a nie kombinatorstwa no i osób poważnych,które nie nawalają i nie zachlają w robocie…umowa o pracę jest-płaca-niezła…zależna od wykonanej roboty -czyli krótko-to co zrobisz tyle zarobisz..wydaje mi się ,że to uczciwa propozycja… no i wiadomo najlepiej z wawki lub okolic…
chętnych zapraszam na gg 1506971 lub e-mail von_lipki@o2.pl