jak wiosna to wiosna
zające skaczą a ja je podglądam
Ciotki:)) moje Najstarsze Dziecię napisało wiersz!!! no jestem w szoku..co prawda do spółki z kolegą..i na ocenę…ale oceńcie sami:)) a ja potem zdradzę co Oni dostali:)
“Przyjaźń czy kochanie?”
Przyjaźń-czy ktoś wie co to znaczy?
Lubić, czy kochać inaczej…?
Mając przed oczyma czyjąś twarz powabną,
Gdy zapatrzone osoby na twój widok słabną.
Co czujesz?
Martwisz się czy cieszysz?
Z gorąca gotujesz…?
A może z nieśmiałości płoszysz…?
Czy to przyjaźń,czy kochanie?
Znasz odpowiedź na pytanie?
…………………………………………………………………………………………………….
wiosna w końcu nie?:))))))))))))))
dzieje się ostatnio tyle,że czasem wieczorem siadam i się zastanawiam czy aby wszystko i po kolei
zmiana pracy Żaba-jak na razie dwa dni nowej…wychodzi na plus..przede wszystkim nie ma komunistycznych zagrywek, że trzeba być punkt 7 i punkt 17 wychodzimy..liczy się wykonana praca…płaca-lepiej niż w starej..tylko robota ciut daleko
) no ale nie ma absolutnego szczęścia przecież
grunt,że jest i nie jest źle:)))
Chrzest Jaśka zbliża się dużymi krokami..praktycznie wszystko przygotowane…rozdzielone ..nabyte
ale..
Starszak musi mieć przyśpieszone bierzmowanie…kurczę..papierki ponad wszystko….wrrr..ale załatwiliśmy co mogliśmy..reszta w głowie Pawła:) -dzisiaj egzamin zdaje z katechizmu bierzmowanego..raz przejrzałam i tylko z podziwem popatrzyłam na Syna…ja pierdziu..ja bym tego nie wkuła
jak zda to w piątek bierzmowanie
i odetchnę:)
no i najgorsze-spowiedź..moja!!!!!! słowo daję,że wolałabym szambo wybierać:D śmieszy mnie wizja klepania do ucha obcego faceta moich grzechów!? ani nie zabiłam ani nie ukradłam.. nie wiem..to najgorsza mordęga jak dla mnie…wydawałoby się,że w czasie mszy jest ta spowiedź ogólna i powinna wystarczyć…ale nie…trzeba-i na dodatek muszę mieć podpisik na kartce…wrrr….ale ponieważ Starszak tyle przeszedł,poświęcił swój czas..dzielnie łaził na msze…będę musiała…
a przecież na koniec żywota i tak zostaje wszystko wybaczone i odpuszczone..więc jaki w tym wszystkim sens? wiem głupie pytanie
pogoda piękna…Święta zapowiadają się zielone:))) i za to je lubię:)) bo celebruję bardziej Boże Narodzenie…
więc wszystko idzie ku dobremu:)) i to mnie cieszy:) oby tak zostało:)))
może nawet w końcu moja doktorowa wróci z urlopu i lekarstwa jakieś mi da?:)) żeby mnie wściekłość nie trafiała parę razy dziennie?:D:D:D:D:D:D
wiosna!!:)))) na całego:)))

Obywatelu!
pomalowałeś już jajka???????

fajny zajączek z niego nie?:))))
dlatego mówię e tammm:)) mimo burzy hormonów, lekarza, który ciągle jest nieosiągalny, wydatków zaplanowanych i niezaplanowanych-pogodzie wcale nie wiosennej, itd.itd. w końcu nie pierwszyzna i nie ostatnie
zawsze znajdzie się “zajączek”, który przegna marsa z czoła i rozjaśni choć na moment myśli:)
Ciotki- uszy do góry:) jeszcze nie było tak źle żeby gorzej być nie mogło:))
i tym optymistycznym akcentem:))
ps.właśnie-a propos optymizmu-nasza blogowa Łowieczka
powiła Zuzię:)))Śliczną-3400 gr i 54 cm Panieneczkę:D
podstępne i nie odpuszczające:)))człowiek chciałby potarzać się w umartwianiu,dołku, no wiadomo..każdy lubi pocieszanie itd:))) a tu kicha! świeci bezczelnie i nie pozwala:) co więcej..daje nadzieję:) i wygania z domu i każe się podziwiać
i jak tu mieć ponurą twarz czy nastrój do niczego..nie da się..no nie da:) wiosna to piękna bestia:)i jako jedyna wyciąga na dwór i człowiek leci i nie zastanawia się nad niczym…ani za co, ani z czego, ani kiedy i jak..ot pryska to gdzieś w tych promykach…i to wrażenie,że jakoś to będzie:) że damy radę! jest wszechogarniające:) też tak macie?
już nie wspomnę,że spacer z Jasiem to dodatkowy atut w wychodzeniu z dołka:D więc zbieramy tyłek w troki i lecimy:D i nie ważne,że w międzyczasie trzeba daninę stoenowi oddać..a niech mają:)))w końcu im też się coś od życia należy..w ten piękny, słoneczny dzień:)
czekam tylko na trawkę bujniejszą co by się w niej wytarzać:D
normalnie jak cielak..jak cielak:))))
Jasiek chory..Żab bez pracy…
wiosna za oknem a ja czuję się bezradnie…
kurczę..zawsze coś..
ps.Ciotki..czytam i odwiedzam..chwilowo bez aktywnego udziału..Madanko dziękuję:) na pewno się odezwę:)
niech ten tydzień się już skończy…ja rozumiem upierdliwość rzeczy drobnych ale co za dużo to wiadomo…
mam pytanie…typowo retoryczne..chyba..
jak myślicie..ile czasu musi minąć by olewany dokładnie przeciwnik dał sobie spokój z atakiem?
a swoją szosą..nie wiedziałam, że brak reakcji może wywoływać aż takie szambo
chyba jednak jestem naiwna i nie znam ludzi…
czas przemyśleć swój stosunek do bliźniego…
ps.
Janek L. padł:)) po chodzonym spacerku:))))
