siódme niebo

luty 28, 2007

wirus..

Zaszufladkowany do: mniśkowe przypadki — 7thheaven @ 7:45

zostałam zawirusowana przez Kobietę..Po prostu:D a, że wirus szybki to i ja się śpieszę…no to macie 5 rzeczy , o których nie mówię chociaż tego pewnie do końca nie wiadomo..bo jestem straszna gadułą:D i nie biorę odpowiedzialności czy ktoś z Was już ich nie zna:D

1. jak byłam mała (owszem był czas, że taka byłam-wzrostem też)- Rodzice mieli wielki ze mną problem bo namiętnie wyżerałam..pastę do podłogi:))) najlepsza była z butelki-gorzej było ją wylizać ale ta w pudełku już mi tak nie smakowała:D

2.chyba niewiele osób wie,że uczęszczałam do szkoły muzycznej w klasie fortepianu..stare dzieje.. ale nieraz mnie palce swędzą za klawiaturą…

3.jestem totalny głąb z matematyki..serio..nie odrabiam z Dzieciakami bo się autentycznie wstydzę swojej niewiedzy:) to ma smaczek kiedy powiem,że pracowałam przez 6 lat jako księgowa:D na szczęście w dobie komputerów już:))

4.bardzooo lubię szpinak:)) od maleńkości:)

5.zazwyczaj jak się kochałam w chłopaku to on we mnie nie…. najbardziej żal mi było jak taki jeden “Kacper”zakochał się we mnie rok po tym jak mi przeszło…czyli to prawda,że serce nie sługa:)

czy ja wiem-to niby miały być prawdy..no i są:) ale jak znam życie pomysłodawcy pewnie chodziło o coś innego:))))

dobra..teraz ja zarażam następne ofiary:

Roksanna,

Jogada,

Wera,

Kall,

Shoo

:) )

męczcie się  teraz Wy :D

luty 26, 2007

kiedy…

Zaszufladkowany do: mniśkowe przypadki — 7thheaven @ 11:43

kiedy jedni myśla,że cię niszczą..zacierają ręce,że perfidny planik im wyszedł i z wypiekami na zwiędłych policzkach czekają na twój ruch….

inni otwierają ręce,witają i cieszą się:) są..po prostu..od dawna…

to czy to pierwsze ma w ogóle jakiekolwiek znaczenie?

buheheheeheheheheheheheh

a teraz Ciotki..dwie głowy..jakże inne a takie bliskie:)

luty 23, 2007

pomagam Mamie:)

Zaszufladkowany do: Bez kategorii — 7thheaven @ 10:25

 

jak przegryzę to ciśnienie spadnie na pewno..prawda?:)))

luty 22, 2007

rozmaitości

Zaszufladkowany do: Bez kategorii — 7thheaven @ 10:21

od rana podśpiewuję sobie “heaven”:))) pewnie przez ten śnieg:) mróz już niekoniecznie:) chociaż powinnam być zła conajmniej-Jasiek budził się co chwila przez pół nocy..nie wiem co Mu było..jakby płakał przez sen…i weź tu człowieku bądź mądry i pisz wiersze…czy takim Maluszkom coś się śni?mam nadzieję,że to nie reakcja na brak cyca..no w dzień jeszcze czasem pociągnie:) a śpi dokładnie jak Mamulka:)
po-030.jpg
lekarz osiągalny dopiero jutro-więc chwilowo poleguję i się odprężam to ciut pomaga na tę cholerę ciśnieniową… w myślach robię przymiarki do diety (kurczę ja nawet tego słowa nie cierpię!) i ćwiczeń jakowyś…będę musiała się ujarzmić…a to ciężka sprawa..nawet dla mnie samej:)

w końcu udało mi się dorwać “Na tropach Smętka”) Wańkowicza…i aż mi wstyd…no może nie do końca-wszak nie ja ustalałam program historii-ale generalnie dopiero teraz jak czytam widzę,że z Mazurami to całkiem inaczej było niż nas uczono….owszem,wiadomo germanizacja itd..ale do tego stopnia, że nie wiedzieli,że mówią po polsku???? że dziwili się ,że Polacy rozumieją ich mowę…

a może ja tak pamiętam?w każdym bądź razie uderzyło mnie parę spraw poruszonych w tej książce..w ogóle ostatnimi czasy wychodzi, że historię to mamy bardzo zaciemnioną…już nie wspomnę o tej, którą komuna zaciemniała-ja miałam szczęście..Dziadek wiele mi przekazał z “prawdziwej”..ale okazuje się-co jakaś rocznica,że nie do końca tak było jak było…wychodzi,że Polska to nie był taki biedny,zaszczuty kraj,że my też wiele za uszami mamy i propaganda nam nie obca… oraz wiele innych wad… ale czy potrafimy przyjąć też te ciemne plamy na naszej historii? wątpię…

a z historii najnowszej..niezadługo przybędzie nowy okularnik w rodzince…i już wiem,że będą problemy bo to będzie Córcia:)))))))) może uda mi się pstryknąć foto jak już wybierze i nie zbankrutujemy:D wiadomo a może trzeba będzie aparat w komis oddać?:)))

a Jasiek od wczoraj chodzi i powtarza-uauauauauauaa :) )))

no to ua:)

luty 20, 2007

ciśnienie..

Zaszufladkowany do: mniśkowe przypadki — 7thheaven @ 10:15

czas kończyć z karmieniem… czas…czas wziąć się za siebie ..czas…ciśnienie skaczące w ciąży się rozbujało na dobre..wczoraj cały dzień trzymało mi głowę i chyba sobie w piłkę grało…dopiero nad ranem dało pospać..za co się kurka tak mści? no dobra..wiem…wiem..przyznaję się bez bicia..już będę grzeczna..kawa-słaba…i sztuk raz..jedzonko aut..ruchu więcej…no i niestety koniec z cycem…bo jak bez prochów uspokoić ciśnienie? może ktoś zna dobry sposób?cholera..czas na zmaganie się ze służbą zdrowia..trzymać kciuki..żeby mnie nie zmogła…

poza tym firma Żaba -kaput…kończy robotę i…no właśnie..oby wyszło to co planowaliśmy… cholera..nie ma ktoś jakiejś roboty na komputerze w domu?

nie raz i nie dwa się zastanawiałam..jak sobie radzą samotne matki..serio..powinny dostać za to Nobla conajmniej… ja bym zwariowała na bank a przy okazji zapłakała za Dziećmi..parszywe to życie jednak jest czasem…

może jak się lepiej poczuję to i ono wyładnieje.. zawsze powtarzałam..zdrowie-a reszta się sama ułoży…

ale jak na razie…

ps.żeby tak całkiem to ciśnienie nie zdołowało to umieszczam myszkę, którą kiedyś zaczęłam malować i nie skończyłam :D i pewnie nie skończę bo wzór wyleciał na śmietnik:) a czuję się dokładnie jak ta mycha…nie do końca jakby cała :D
po-026-bl.jpg

luty 17, 2007

prezent…

Zaszufladkowany do: mniśkowe przypadki — 7thheaven @ 10:58

pospałam!!co więcej..z dala od Jaśka!!!:))))Żab dał mi piękny prezent…spał razem z Jaśkiem w pokoiku, a ja normalnie poszalałam i przespałam całe 8 godzin:)))) i co…można przespać bez cycolenia?można:))) i tu Go mam..Maluszyński to jednak niezły terrorysta:D na dodatek Niemiec :D heheh tak to taki głodny,taki biedny:D wyszło szydło z worka:)) a czas był wielki..bo zaczynałam już wyglądać i zachowywać się jak zombie..no dobra wiem…puszyste zombie :D od rana mam dobry humor, słońce za oknem:) w perspektywie spacer z Żabem:) wieczorem pewnie jakiś drink..wszak karnawał się kończy:) a jak się kończy to wiosna już niedługo:)

byliśmy u ortopedy..niestety-to szybkie chodzenie to tylko moja radość (no powiedzmy:) )-Jasiek ma krzywulce…może się cofną…ale tak to jest jak nogi swoje a mózg nie nadąża (Małgosia coś wie na ten temat) ..swoją droga..jak to możliwe? czyżby nogi żyły swoim życiem?:))) a może to już nie dzieci ludzkie się rodzą a jakieś cyborgi?:))) na szczęście to facet…bo -niestety…facet nawet z nogami na beczce prostowanymi jest atrakcyjny..to tylko kobity muszą być w każdym calu od linijki..i dlatego chrzanię odchudzanie:D no wiem..wiem dla zdrowia powinnam…i będę ale głodzić się nie mam zamiaru:) zresztą niedługo czas rowerowy to będzie można z czystym sumieniem jeść i tracić:D ale dopóki rower na balkonie…to faworki będą:) pewnie na wtorek:) juz zapraszam:))) bo potem to ino śledzik:)

a tu macie Jaśka,który jak widać zasmakował w ujeżdżaniu:)

po-020.jpg

luty 15, 2007

“wolność kocham i szanuję…”

Zaszufladkowany do: mniśkowe przypadki — 7thheaven @ 1:55

“o matko z córkom”!!…..wczoraj cofnęłam się dobre 20 lat do tyłu :) szykowałam się jak za starych czasów.. a to oko pomalować, a to perfum kropel kilka a to pazur pociągnąć lakierem ..i frasunek przed szafą :D :D wielkiego wyboru nie było…wskoczyłam w dżinsy i “nieśmiertelny”golfik :) w końcu obcięłam się na “łycholka” to trzeba coś przy głowie mieć..np. golf:D dobra fotkę dam w albumie..tu coś mi się kićka jeszcze:D tylko proszę się nie łapać za głowę..ja wiem,żem jak te pączki :D efekt podnoszenia nastroju sernikami,stefankami itd:) ale na to też przyjdzie kres:) ale do rzeczy:) fajnie było tak się szykować..normalnie ręce drżały:)jakbym szła na autentyczną randkę..no może nie pierwszą ale ..drugą:) koniec końców wylądowaliśmy w Pizzy Hut…niestety było wcześniej myśleć o rezerwacji gdzie indziej..ale weź tu myśl przy Terroryście :D ale miła atmosferka-światła przyciemnione, ludzi tłum..co ciekawe..mnóstwo…dziewczyn…po dwie, po trzy..samych też parę było..natomiast facetów tylko jedną parę zauważyłam:) hehe..się zmienia świat jak się “kibluje “w domu tyle czasu:) a ja? jak ten cielak puszczony na łąkę pełnej trawy i słońca:))) wyciągnełam styranego Żaba na spacer po Starym Mieście :) nawet parę fotek zrobiłam ale niestety..ten mój aparat do wieczornych zdjęć się nie nadaje…mijaliśmy Pałac Prymasowski w purpurze spowity..gala jakaś była..srebrne jabłka… spacer po Rynku…trochę ludzi,światła i kupy zgarniętego śniegu…mimo wszystko jest to miejsce pełne uroku :) no i mieliśmy w końcu czas i spokój do rozmowy:) wracając wpadliśmy jeszcze do sklepu obejrzeć ..hehe przyrządy do niszczenia “pączkowatości”:))) a w domu…Starszaki i Dziadki zdziwione, że już wróciliśmy :) )) no tak, ale Żab jakby nie było po pracy prosto przyjechał..a Jasiek..no ten to pokazał co znaczy opuszczać go na tak skandalicznie długo-3 godziny!!! dał mi w nocy popalić :) rano zresztą też..a tu ciasto na pączki rośnie:D udało mi się w końcu Go uśpić..ale myślę, że ten foch to jeszcze potrwa..no bo faktycznie…walentynki bez Jasia?:) może się obraził, że nic nie dostał..bo Starszaki po lizaku serduszkowym a Dziadki po czekoladce…ach te chłopy..od małego zazdrosne…a Paweł to się pies śledczy zaczyna robić :) )) a gdzie idziesz? a z kim? a po co? a kiedy wrócisz? :) ))))))))) ale wiecie Ciotki…te 3 godziny wolności to było to:)) bo ja mimo “mamusiowatości” i “kurkowatości” to kocham wolność :) )) i czasem taki jej łyk to jak najlepszy trunek:) ale Żabowi też się spodobało..więc może za niedługo powtórka?:))

a dzisaj będę jadla i częstowała pączkami:) smacznego Ciotki:)
po-012.jpg

luty 13, 2007

i od nowa…

Zaszufladkowany do: mniśkowe przypadki — 7thheaven @ 1:27

w swoim życiu przeprowadzałam się już..4 razy…ale mam nadzieję, że z blogami to koniec :D nie to,że nie lubię zmian :) wiele jest raczej przyjemnych :) ale mimo wszystko w tej całej przyjemności -nie cierpię jednego…rozpakowywania :D zanim człowiek dojdzie co i gdzie to bajzel niemiłosierny :) powoli dojdę :) mam nadzieję, że ten portal będzie przyjazny każdemu :) i już nikt mnie stąd nie wykurzy…znaczy to nie tak….ja sie nie obawiam komentarzy itd..ale tak jak w realu..nie lubię jak ktoś nieproszony włazi w moje progi,nieproszony…co innego jak się przywita,zagada…a szpiegowanie nie cierpię…w końcu jakby nie było większość swoje lata ma i to zobowiązuje..zresztą..już dawno się przekonałam, że nie wiek określa osobę… :D ja tam momentami zachowuję się jak smarkacz :D :D :D ale bez przesady… zresztą wiele spraw mnie jeszcze dziwi i dziwić nie przestanie…

 

ale dosyć …

 

Jasiek już kończy prawie “gilowanie”..w końcu będzie można się ruszyć gdzieś z domu :) Starszaki w końcu(!!!) poszły do szkoły:) przynajmniej do południa cisza i spokój :) w środę mamy zamiar z Żabem “zaświętować” :D :D :D :D :D oj, dobra…jest pretekst dla Rodziców by z Jasiem posiedzieli..a my w końcu,z paromiesięcznym opóźnieniem pójdziemy na ..randkę :) mówię od razu..nie mam kiecki ani nic z tych rzeczy :D jutro idę do fryzjera tylko …bo już rady sobie z głową nie daję :) )) ale co tam..ważne,że między ludzi! :) ))) w ostateczności może nawet być Pizza Hut:D ale po cichu liczę,że może do meksykańskiej knajpy damy radę a jak nie to do włoskiej :) no co..jak szaleć to szaleć :D a humor , po zniżce,znowu idzie w górę…jak to w życiu…

 

może jeszcze brak mi tej zieloności za oknem ..ale to idzie wytrzymać :) poza tym szykują się zmiany..ale o tym w odpowiednim czasie :)

luty 12, 2007

WITAM WSZYSTKICH !

Zaszufladkowany do: jaśkowe przypadki — 7thheaven @ 4:43

Blog na WordPress.com.